Zapisz swoję ulubione piosenki Justyny Steczkowskiej

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Znikając - pytasz mnie

co z tobą się stanie
bo wiosna to śmierć
jest luty
ciepło jest
roztopić za młodu
ci dane i jej...

twa śnieżna kochanka
spłynęła - jej nos
w tej chwili u stóp
leży twych
toczono was późno
w Trzech Króli spadł śnieg
te same rzeźbiły was dzieci

znikają - pytasz mnie
kto kazał ci myśleć
i kochać więc wiedz
ja tylko ci dałam
ten szalik co ciepła nie daje i myśl

o wśniegowstąpieniu
pewności i dusz
niezwykłych wędrówkach wśród chmur
o nowy wcieleniu
i płatkach co znów
tym razem was w święta przywrócą

znikamy
znikamy
wrazcamy
myślami

o wśniegowstąpieniu
pewności i dusz
niezwykłych wędrówkach wśród chmur
o nowy wcieleniu
i płatkach co znów
tym razem was w święta przywrócą

wracamy...


Wracam do domu

Od tylu lat
Wciąż po kryjomu
Przed wschodem dnia
Wiem, że czekałeś
Aż powiem tak
Wracam do domu
Ostatni raz

Wszystko co mam
Co dał mi świat
Noszę w sobie, by kiedyś Ci dać
Choć mówią, że nie mamy szans
Ciągle wierze, że jeszcze jest czas
I chce razem z Tobą zakończyć ten dzień
Ten jeden dzień

Wracam do domu
Wiem, że już czas
Poczuć chcę znowu
Smak tamtych lat
Było tak wiele
Radości w nas
Wracam do domu
Lepiej jest tam

Wszystko co mam
Co dał mi świat
Noszę w sobie, by kiedyś Ci dać
Choć mówią, że nie mamy szans
Ciągle wierze, że jeszcze jest czas
I chce razem z Tobą zakończyć ten wiek
Ten jeden raz

Oddam Ci więcej niż będziesz chciał
Jeszcze razem będziemy się śmiać
Z tego co było z grzechów i kłamstw
Wciąż pamiętam Twój uśmiech sprzed lat
Warto próbować pomimo ran
Nie pozwolę Ci więcej się bać
Zacząć od nowa chcesz Ty i ja
Tylko proszę nie zostawiaj mnie tak
Bo wszystko co mam co dał mi świat
Noszę w sobie by kiedyś Ci dać


jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:

na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.

gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...

my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...

my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...

a dokoła rozkołysany tłum

i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!

my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...

my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już

a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum