Znikając - pytasz mnie

co z tobą się stanie
bo wiosna to śmierć
jest luty
ciepło jest
roztopić za młodu
ci dane i jej...

twa śnieżna kochanka
spłynęła - jej nos
w tej chwili u stóp
leży twych
toczono was późno
w Trzech Króli spadł śnieg
te same rzeźbiły was dzieci

znikają - pytasz mnie
kto kazał ci myśleć
i kochać więc wiedz
ja tylko ci dałam
ten szalik co ciepła nie daje i myśl

o wśniegowstąpieniu
pewności i dusz
niezwykłych wędrówkach wśród chmur
o nowy wcieleniu
i płatkach co znów
tym razem was w święta przywrócą

znikamy
znikamy
wrazcamy
myślami

o wśniegowstąpieniu
pewności i dusz
niezwykłych wędrówkach wśród chmur
o nowy wcieleniu
i płatkach co znów
tym razem was w święta przywrócą

wracamy...


To koniec to koniec


Wybaczyłam ci sąsiadkę, tę z siódmego piętra
(to sie stało poza mną)
nie bez trudu lecz przelknelam romans z farmaceutka
(samotnosc pomagalem zniesc)
na wyzyny zrozumienia wspielam sie
gdy ktos ”zyczliwy”
(nie wracajmy do tego)
w krótkim liscie doniósl
ze masz dziecko, lecz nie ze mna...

Czary mary nie ma cie
hokus pokus nie ma nas

Oto stałam się kobietą
z tych, którymi gardze
uwieszonych na ramieniu
w zaleznosciach tkwiacych
tam na dole na ulicy stoja dwie walizki
spakowalam ci wspomnienia, zdjecia
juz po wszystkim