Już nie musisz być samotny,
Powiedz tylko jedno słowo,
Jest ktoś kto cię kocha mocno,
Ktoś, kto bardzo chce być z tobą.
Zadzwoń, no na co czekasz tam?
Zadzwoń, życie ucieka nam.
Zadzwoń nie ma się czego tak bać.
Nie zapomnij mój kochany,
Szczęście do nas się uśmiecha,
Nie siedź w czterech pustych ścianach,
Przecież ja na ciebie czekam.
Zadzwoń, nie wahaj się,
Zadzwoń, a zjawię się,
Zadzwoń !
Uwierz mi, to los tak chce.
Kto cię przytuli
Mocno i czule,
Kto miłości tyle da?
Kto cię nie zrani?
I nie okłamie?
Przecież dobrze wiesz, że ja.
Taka szansa raz się zdarza.
Więcej już się nie powtórzy.
Przecież o miłości marzysz,
A więc zadzwoń nie milcz dłużej!
Zadzwoń, no na co czekasz tam?
Zadzwoń, życie ucieka nam.
Zadzwoń nie ma się czego tak bać.
Zadzwoń, no na co czekasz tam?
Zadzwoń, życie ucieka nam.
Zadzwoń nie ma się czego tak bać.
Zadzwoń do mnie,
Oh zadzwoń do mnie,
No zadzwoń do mnie,
Proszę zadzwoń do mnie.
Oh zadzwoń do mnie,
Proszę zadzwoń do mnie.
Call me, call me, call me, call me, call.
Bóg się w Niebie śmieje
bo Mu świata dzieje
ozdobią tysiącami barw
wędrowni sztukmistrzowie
klauni i grajkowie
stroiciele min i harf
Mag ze wschodu powie
że to Aniołowie
upadli zanim ruszył czas
pieśniarze i poeci
chcą nad otchłań wzlecieć
zacząć wszystko jeszcze raz
Zaklęć trzeba
by przychylność Nieba
spłynęła
jak natchnienie
bo to plemię
pragnie go jak chleba
Panie daj natchnienie
bo to biedne plemię
pragnie bardziej go niż chleba
Oto święta magia:
te gladi vos gladias
trea nomine sancto -
in "grimorium verum" - albrot
et abracadabra
et jehova elico
Hej klezmerzy
Bóg w was mocno wierzy
śpiewajcie
wniebogłosy
pod Niebiosy
do nas świat należy
Grajcie wniebogłosy
krzyczcie pod Niebiosy
teraz do nas świat należy
Magia i nauka
znaczą mniej niż sztuka -
ognisty miecz ochrania ją
zatem po wieki wieków
będzie trwał w człowieku
żal że słowa kruche są
Bóg się w Niebie cieszy
bo Go znów rozśmieszył
artystów tłum z cyrkowych bud -
wędrowni sztukmistrzowie
klauni i grajkowie -
to wybrany Jego lud
Wiosna przyszła niespodzianie
zerwała z ziemi białą śniegu pierzynę
rozsunęła chmur firanki
wpuściła slońce pod zaspane powieki
A świat by się przypodobać
wiośnie
cały zwinął się w zieleń
zieleń
świat w uczuciach stały nie jest
wkrótce zdradził wiosnę
z ognistym kochankiem
kochanek miał na imię lato
ziemi zasychało w rozkoszy w gardle
A świat by się przypodobać
latu
nosił suknie w kwiaty
kwiaty
Wystrojona w brązy piękność
nadeszła pewnym krokiem od strony lasu
witaj świecie jestem jesień
rzekła kładąc rękę na jego kroczu
A świat by się przypodobać
rudej
kazał usunąć się latu
latu
Jak ja
jak ty
jak my niewierny
jak my świat jest niewierny