To łóżko jest bezludną wyspą
znam ją całą wzdłuż i wszerz
ten apartament oceanem
wypłakanych łez
i gdy nad ranem
spd przymkniętych powiek
obserwuję cię zadaję sobie to pytanie
i ty chyba też
Czy my jesteśmy tu za karę
czy to miodowy miesiąc nasz
i gdzie ja oczy swoje miałam
a ty gdzie oczy swoje masz
czy ty to ty
a ja czy to ja
ja mówię tak - ty mówisz nie
ja mówię czarne - białe ty
odkrywam ci sekrety życia
widzę że ty śpisz
podniecająca nieobecność twoja
nagle zmienia się
w obecność z której przyjemności żadnej
nie ma więc
czy my jesteśmy tu za karę
czy to miodowy miesiąc nasz
i gdzie ja oczy swoje miałam
a ty gdzie oczy swoje masz
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
kochać za karę i pragnąć za karę
kochać za karę czy kto9ś kazał cię
kochać za karę i pragnąć za karę
kochać za karę czy ktoć kazał mnie...
czy my jesteśmy tu za karę...
Wiedziałeś kiedy wejść
dokładnie w którym momencie
gdy ksiądz zapytał czy
ktokolwiek wie cokolwiek...
mów jeśli wiesz coś
mów jeśli mam
wybiec z kościoła
nim powiem swe "tak"
twa magia wciąż działa
lecz wiedz o tym że
tym razem odchodzę
na zawsz bo chcę
teraz
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
poranna rosa już
obmywa weselników
i znów cię widzę tu
po chwili w sadzie znikasz
nigdy przenigdy
za tobą w ślad
nigdy nie wyjdę
nad rzekę bo tam
płynęły twe słowa
wciągały mnie w nurt
jak woda głęboka
więc widząc cię tu
wołam:
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu...
jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:
na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.
gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...
my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...
my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...
a dokoła rozkołysany tłum
i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!
my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...
my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już
a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum