To łóżko jest bezludną wyspą
znam ją całą wzdłuż i wszerz
ten apartament oceanem
wypłakanych łez
i gdy nad ranem
spd przymkniętych powiek
obserwuję cię zadaję sobie to pytanie
i ty chyba też
Czy my jesteśmy tu za karę
czy to miodowy miesiąc nasz
i gdzie ja oczy swoje miałam
a ty gdzie oczy swoje masz
czy ty to ty
a ja czy to ja
ja mówię tak - ty mówisz nie
ja mówię czarne - białe ty
odkrywam ci sekrety życia
widzę że ty śpisz
podniecająca nieobecność twoja
nagle zmienia się
w obecność z której przyjemności żadnej
nie ma więc
czy my jesteśmy tu za karę
czy to miodowy miesiąc nasz
i gdzie ja oczy swoje miałam
a ty gdzie oczy swoje masz
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
czy ty to ty a ja czy to ja
kochać za karę i pragnąć za karę
kochać za karę czy kto9ś kazał cię
kochać za karę i pragnąć za karę
kochać za karę czy ktoć kazał mnie...
czy my jesteśmy tu za karę...
Wiosna przyszła niespodzianie
zerwała z ziemi białą śniegu pierzynę
rozsunęła chmur firanki
wpuściła slońce pod zaspane powieki
A świat by się przypodobać
wiośnie
cały zwinął się w zieleń
zieleń
świat w uczuciach stały nie jest
wkrótce zdradził wiosnę
z ognistym kochankiem
kochanek miał na imię lato
ziemi zasychało w rozkoszy w gardle
A świat by się przypodobać
latu
nosił suknie w kwiaty
kwiaty
Wystrojona w brązy piękność
nadeszła pewnym krokiem od strony lasu
witaj świecie jestem jesień
rzekła kładąc rękę na jego kroczu
A świat by się przypodobać
rudej
kazał usunąć się latu
latu
Jak ja
jak ty
jak my niewierny
jak my świat jest niewierny
jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:
na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.
gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...
my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...
my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...
a dokoła rozkołysany tłum
i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!
my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...
my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już
a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum