Wszyscy braćmi być powinni!
Oj, oj! - prawda święta!
Bo rodzili się niewinni
Żyd i goj!
Kto tę prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od święta
Wszyscy braćmi być powinni!
O, jo, joj!
Bogiem się należy cieszyć!
Oj, oj! - prawda świeta!
Choć czasami może zgrzeszyć
Żyd i goj!
Kto te prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od świeta
Bogiem sie należy cieszyć!
O, jo, joj!
Trzeba śpiewać, trzeba tańczyć!
Oj, oj! - prawda święta!
Zanim bedą dzieci niańczyć
Żyd i goj!
Kto te prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od święta
Trzeba śpiewać, trzeba tańczyć!
O, jo, joj!
Dzieci bedą razem rosły!
Oj, oj! - prawda święta!
Razem wejdą w wiek dorosły
Żyd i goj!
Kto tę prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od świeta
Dzieci bedą razem rosły!
O, jo, joj!
Młodzi lepszy świat zbudują!
Oj, oj! - prawda świeta!
Bo tak samo przecież czują
Żyd i goj!
Kto tę prawdę zapamięta?
Oj, oj! - nie od święta
Młodzi lepszy świat zbudują!
O, jo, joj!
Teraz o tym wiem
kiedy świat na mnie czasem
rozgniwa się
daje smutek bym
tam gdzie wieżowca oko
czekała aż do zmroku
w tym z najdalszych miejsc
by pchłą stać się małą
teraz o tym wiem... aż do zmroku
sama tak
i czuła się tak marnie
poczuła się tak marnie
jagby bóg, dobry bóg
nie lubił pcheł
(one - nah - wanna - ee - yeah...)
Wiosna przyszła niespodzianie
zerwała z ziemi białą śniegu pierzynę
rozsunęła chmur firanki
wpuściła slońce pod zaspane powieki
A świat by się przypodobać
wiośnie
cały zwinął się w zieleń
zieleń
świat w uczuciach stały nie jest
wkrótce zdradził wiosnę
z ognistym kochankiem
kochanek miał na imię lato
ziemi zasychało w rozkoszy w gardle
A świat by się przypodobać
latu
nosił suknie w kwiaty
kwiaty
Wystrojona w brązy piękność
nadeszła pewnym krokiem od strony lasu
witaj świecie jestem jesień
rzekła kładąc rękę na jego kroczu
A świat by się przypodobać
rudej
kazał usunąć się latu
latu
Jak ja
jak ty
jak my niewierny
jak my świat jest niewierny