Bóg się w Niebie śmieje
bo Mu świata dzieje
ozdobią tysiącami barw
wędrowni sztukmistrzowie
klauni i grajkowie
stroiciele min i harf
Mag ze wschodu powie
że to Aniołowie
upadli zanim ruszył czas
pieśniarze i poeci
chcą nad otchłań wzlecieć
zacząć wszystko jeszcze raz
Zaklęć trzeba
by przychylność Nieba
spłynęła
jak natchnienie
bo to plemię
pragnie go jak chleba
Panie daj natchnienie
bo to biedne plemię
pragnie bardziej go niż chleba
Oto święta magia:
te gladi vos gladias
trea nomine sancto -
in "grimorium verum" - albrot
et abracadabra
et jehova elico
Hej klezmerzy
Bóg w was mocno wierzy
śpiewajcie
wniebogłosy
pod Niebiosy
do nas świat należy
Grajcie wniebogłosy
krzyczcie pod Niebiosy
teraz do nas świat należy
Magia i nauka
znaczą mniej niż sztuka -
ognisty miecz ochrania ją
zatem po wieki wieków
będzie trwał w człowieku
żal że słowa kruche są
Bóg się w Niebie cieszy
bo Go znów rozśmieszył
artystów tłum z cyrkowych bud -
wędrowni sztukmistrzowie
klauni i grajkowie -
to wybrany Jego lud
Wiedziałeś kiedy wejść
dokładnie w którym momencie
gdy ksiądz zapytał czy
ktokolwiek wie cokolwiek...
mów jeśli wiesz coś
mów jeśli mam
wybiec z kościoła
nim powiem swe "tak"
twa magia wciąż działa
lecz wiedz o tym że
tym razem odchodzę
na zawsz bo chcę
teraz
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
poranna rosa już
obmywa weselników
i znów cię widzę tu
po chwili w sadzie znikasz
nigdy przenigdy
za tobą w ślad
nigdy nie wyjdę
nad rzekę bo tam
płynęły twe słowa
wciągały mnie w nurt
jak woda głęboka
więc widząc cię tu
wołam:
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu
tańcz na mym weselu...
jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:
na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.
gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...
my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...
my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...
a dokoła rozkołysany tłum
i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!
my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...
my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już
a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum