Zapisz swoję ulubione piosenki Justyny Steczkowskiej

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Nie mam już, żadnych złudzeń,żadnych próśb, 

Już ostatni raz,
Chce wrócić tam gdzie był,
Dla nas dobry czas.
Kiedy dotknąłeś mnie tego dnia,
Rozpaliłeś płomień,
Lecz gdy chciałam przy nim trwać,
Ty zamknąłeś się w sobie.

Ref.
Nie mów że to przeznaczenie,
To nie miłość, to tylko złudzenie.

Wybacz mi, chciałam tylko dla Ciebie żyć,
Dla mnie byłeś wszystkim,
miłość zgubiła mnie,
Jesteś mi zbyt bliski.
Gdy pierwszy raz przytuliłeś ją,
Pomyślałam tylko,
Żeby zawsze z Tobą być,
Zamknę oczy na wszystko.

Ref.
Nie mów że to przeznaczenie,
To nie miłość, to tylko złudzenie.(2x)

Chociaż w tym życiu,
Nie będziemy już razem,
Wierzę, że kiedyś,
Nadejdzie taki czas...

Ref.
Nie mów że to przeznaczenie,
To nie miłość, to tylko złudzenie.


Lekka jak wiosenny puch

gdzieś spod przymkniętych powiek
w odległy świat wymykam się
podró¿uj¹c sobie

Mijam domy i ludzi
co spieszą się do pracy
a dla mnie czas nie liczy się
czas dla mnie nic nie znaczy

Podróży mojej minoł dzień
a może całe wieki
lecz dla mnie czas nie liczy się
gdy przymknę swe powieki
powieki
wieki
wieki


jeszcze widzę to miasteczko jak szalone:

na ulicach tłum, a z nieba płynie żar,
tu gra muzyka, słyszę głosy rozbawione
śmiech i krzyki roztańczonych w koło par.

gdy ulicą szłam samotna, zagubiona
tłum otoczył mnie, okrążył z różnych stron.
a nagle porwał, potem w czyjeś pchnął ramiona
i ujrzałam, że przede mną stoi on...

my roztańczeni w tłumie...
co złączył nas blisko, powiązał w uścisku i poniósł gdzieś w dal!
pośrodku fali, która gna i porywa nagle wszystko,
roztańczeni, rozmarzeni, on i ja...

my roztańczeni w tłumie...
tu w objęciu, przytuleni, tak krążyliśmy nad ziemią, farandoli niósł nas ton.
i tylko my oszołomieni, nagłym szczęściem upojeni,
wpatrzeni w siebie, połączeni w jedno, ja i on...

a dokoła rozkołysany tłum

i z radości świat dokoła zawirował:
ciągle słyszę roześmiany jego głos,
nagle ktoś krzyknął, a tłum szarpnął, zafalował,
ruszył w przód i z moich ramion wyrwał go!

my rozłączeni w tłumie...
co ruszył jak fala, rozdzierał, oddalał i niósł w strony dwie!
płakałam z bólu, chciałam biec, próbowałam go dogonić
ale głos mój wśród muzyki głuszył śmiech...

my rozłączeni w tłumie...
co wirował wkoło, szalał, co rozdzierał, nas oddalał jak fale różnych mórz i przeklinałam tłum, co mi dał i zabrał tego,
którego nie ujrzałam nigdy więcej, nigdy już

a dokoła tańczył rozbawiony tłum
roześmiany tłum
rozbawiony tłum